• +48 533 367 799

Konflikt na Bliskim Wschodzie może podbić ceny w sklepach

Tegoroczna Wielkanoc upłynie pod znakiem standardowych, kilkupocentowych wzrostów cen, jednak prawdziwe uderzenie drożyzny może nastąpić dopiero po świętach.

Konflikt na Bliskim Wschodzie może podbić ceny w sklepach

W ostatnich miesiącach tempo wzrostu cen w sklepach utrzymywało się na stosunkowo stabilnym poziomie, choć nadal było wyższe niż ogólny wskaźnik inflacji CPI. Z najnowszego raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych” przygotowanego przez UCE Research i Uniwersytety WSB Merito wynika, że w lutym codzienne zakupy były średnio o 3,8% droższe niż rok wcześniej. W styczniu wzrost wyniósł 3,7% rok do roku, natomiast w grudniu ubiegłego roku również odnotowano poziom 3,8%. Analiza obejmowała 17 kategorii produktów, w tym żywność, napoje bezalkoholowe i alkoholowe oraz artykuły przemysłowe, takie jak chemia gospodarcza czy produkty dla dzieci.

Autorzy raportu ostrzegają, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na wzrost kosztów w gospodarce, co z czasem może przełożyć się także na ceny w polskich sklepach. Zdaniem dr. Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito napięcia w regionie obejmującym kluczowe szlaki transportu ropy naftowej mogą prowadzić do wzrostu cen surowców energetycznych. – A to przez łańcuch zależności uderzy w koszty transportu, produkcji i energii w Polsce. W konsekwencji stosunkowo szybko przeniesie się na ceny na półkach sklepowych. Oczywiście mamy do czynienia z ryzykiem, a nie z prognozą rynkową. Jeśli wzrosty cen energii i paliw utrzymają się przez kolejne miesiące, możemy być świadkami wyraźnego przyspieszenia dynamiki cen w sklepach, szczególnie chemii gospodarczej, pieczywa i żywności przetworzonej – zaznacza ekspert.

Również dr Michał Pronobis z Uniwersytetu WSB Merito wskazuje, że najszybciej na wzrost kosztów mogą reagować produkty silnie powiązane z transportem i zużyciem energii. Dotyczy to zwłaszcza żywności, towarów importowanych oraz części artykułów przemysłowych. Ekspert zaznacza jednak, że przed samą Wielkanocą nie należy spodziewać się gwałtownych skoków cen. W handlu detalicznym przenoszenie wyższych kosztów na ceny produktów zwykle trwa kilka tygodni, a czasem nawet kilka miesięcy. W jego ocenie konsumenci powinni zachować spokój, ponieważ same informacje o napięciach geopolitycznych nie są powodem do panicznych zakupów, które mogłyby dopiero wywołać dodatkowe wahania cen. – W mojej ocenie wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny w Polsce będzie niestety bezpośredni i dość szybki. W ostatnim czasie widzimy już kilkudziesięcioprocentowe wzrosty notowań niektórych paliw energetycznych, co bardzo szybko przekłada się na ceny benzyny, oleju napędowego i gazu. To ma istotny potencjał rozlania się na pozostałe kategorie cenowe, ponieważ paliwo jest kluczowym kosztem w logistyce, transporcie i produkcji. W efekcie po pewnym czasie presja kosztowa może pojawić się także w cenach wielu produktów w sklepach – komentuje dr Michał Pronobis.

Na możliwe konsekwencje wzrostu cen paliw zwraca uwagę także Robert Biegaj, konsultant merytoryczny raportu z Shopfully Poland. Jego zdaniem gdyby napięcia geopolityczne utrzymywały się przez dłuższy czas, a ceny energii i paliw rosły dalej, świąteczne podwyżki cen w sklepach mogłyby być wyższe niż zwykle. Zamiast typowych kilku procent wzrostu ceny w niektórych kategoriach mogłyby się zwiększyć o około 5–8%, a w przypadku produktów szczególnie wrażliwych na koszty energii i transportu nawet o ok. 10%. Ekspert podkreśla jednak, że nie byłby to efekt wyłącznie decyzji sieci handlowych, lecz konsekwencja rosnących kosztów w całym łańcuchu dostaw – od producentów, przez logistykę, aż po sprzedaż detaliczną. – Niemiej jednak uważam, że w tym roku przed świętami zaznamy standardowych wzrostów cen w sklepach, bo retailerzy nie będą chcieli dopuścić do tego, aby konsumenci się wystraszyli. Ceny mocnej mogą pójść w górę dopiero w kolejnych okresach – uważa Robert Biegaj.

Według szacunków dr. Michała Pronobisa wzrost cen paliw może już w marcu podnieść ogólny poziom inflacji o około pół punktu procentowego. Skala tego zjawiska będzie jednak zależała od tego, jak długo utrzymają się napięcia na arenie międzynarodowej oraz podwyższone ceny surowców energetycznych. Jeśli sytuacja się przedłuży, jego zdaniem możliwy jest tzw. wtórny impuls inflacyjny wynikający z przenoszenia wyższych kosztów energii i transportu na ceny kolejnych produktów i usług. – Wówczas szok inflacyjny może być już silniejszy i bardziej trwały – zaznacza.

Jak zauważa dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito, już teraz najbardziej widoczne podwyżki dotyczą paliw, które są bezpośrednio wrażliwe na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. W pierwszych dziesięciu dniach konfliktu ceny benzyny na polskich stacjach wzrosły o ok. 10%, a oleju napędowego o 17%. Co istotne, sprzedawane paliwo pochodziło jeszcze z surowca kupionego przed rozpoczęciem działań militarnych. Jak tłumaczy dr Robert Orpych, rafinerie przez pewien czas przerabiają ropę zakupioną wcześniej po niższych cenach, jednak dystrybutorzy już teraz uwzględniają w swoich kalkulacjach droższe przyszłe dostawy. – Mechanizm jest stosunkowo prosty. Stacja benzynowa podnosi cenę dziś, bo jutro będzie musiała kupić droższy surowiec, nawet jeśli w jej zbiornikach wciąż jest ropa z zeszłotygodniowych, tańszych dostaw. W gruncie rzeczy to standardowe zabezpieczanie kosztów przyszłych zakupów. Tylko rachunek za tę ostrożność płaci kierowca tankujący już teraz – podsumowuje ekspert.

fot. pixabay.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka