W ubiegłym roku codzienne zakupy kosztowały więcej o 4,2% niż rok wcześniej. Najbardziej podrożały używki, produkty tłuszczowe i napoje, z kolei największy spadek cen odnotowano w przypadku warzyw, produktów sypkich i dodatków spożywczych.
W całym 2025 r. codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 4,2% w porównaniu z 2024 r. – wynika z analizy prawie 1,1 mln cen detalicznych. Skala podwyżek była zbliżona do tej odnotowanej rok wcześniej, gdy ceny poszły w górę średnio o 4,3%. W tym czasie ceny samej żywności zwiększyły się przeciętnie o 3,6%. Wyniki pochodzą z cyklicznego raportu „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”,przygotowanego przez UCE Research we współpracy z Uniwersytetami WSB Merito.
Eksperci zwracają uwagę, że stabilizacja tempa wzrostu cen w sklepach detalicznych na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego jest zjawiskiem pozytywnym. – Niepokojące jest natomiast to, że w tym samym czasie nastąpił znaczący spadek inflacji, co powoduje, że różnica między jej poziomem a średnim wzrostem cen w sklepach zwiększyła się. W efekcie podwyżki detalistów na poziomie 4,2% możemy traktować jako dość wysokie, a przez tę sytuację wielu konsumentów mogło nie odczuć spadku inflacji w swoich budżetach domowych – komentuje dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.
Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito zauważa, że w przeciwieństwie do wskaźnika CPI, który obejmuje szeroki i ważony koszyk towarów oraz usług, analiza koncentruje się na artykułach codziennego użytku, a to właśnie one w największym stopniu kształtują ocenę sytuacji przez konsumentów. – Konsumenci po latach wyższych cen zaakceptowali podwyższony poziom cenowy bez znaczącego oporu. Sieci handlowe wykorzystały to do odbudowania rentowności po trudnych latach walki o marże. W zestawieniu z danymi z lat 2023-2024 widać, że polski handel detaliczny wszedł w fazę pełzającego wzrostu cen, rezygnując z gwałtownych skoków. Dla przeciętnego Polaka oznaczało to dalsze obciążenie, ale o znacznie mniejszej sile niż w czasach dwucyfrowej inflacji – tłumaczy.
Raport pokazuje, że w 2025 r. żywność po raz pierwszy od kilku lat drożała wolniej niż pozostałe kategorie produktów. – Jest to korzystna zmiana, szczególnie dla gospodarstw domowych o niższych dochodach, gdzie żywność stanowi 25-30% wydatków. Widać efekt intensywnej konkurencji między dyskontami. Sklepy prowadzą wojnę cenową na produktach podstawowych, które konsument porównuje między sieciami. Ponadto rynki rolne wróciły do równowagi po szokach z poprzednich lat. Jednocześnie zbiory w Polsce były zadowalające, czyli bez ekstremalnych susz czy powodzi – podkreśla dr Robert Orpych. Wynik oznacza stabilizację po okresie, gdy w sektor żywnościowy uderzały także inne zjawiska. – Pamiętajmy, że ceny żywności są dość wrażliwe na czynniki takie jak pogoda, sytuacja geopolityczna, epidemie wśród zwierząt hodowlanych itp. W efekcie bardzo szybko żywność może stać się głównym napędem średniego tempa wzrostu cen w sklepach – wskazuje dr Artur Fiks.
Wśród kategorii, które w 2025 r. drożały najmocniej, znalazły się używki (o 9,7%), produkty tłuszczowe (9,2%), napoje (7,7%), słodycze i desery (7,4%) oraz mięso (6,5%). Dr Robert Orpych zwraca uwagę, że wzrost cen używek to nie tylko kwestia droższych surowców czy kosztów produkcji. Dużą rolę odegrała wyższa akcyza i strategia firm – producenci celowo podnoszą marże przy okazji zmian podatkowych, licząc na to, że klienci winą obarczą państwo. Było to możliwe dzięki niskiej elastyczności popytu – ponieważ konsumenci rzadko rezygnują z używek mimo drożyzny, sprzedawcy zyskali dużą dowolność w ustalaniu stawek. Natomiast produkty tłuszczowe jeszcze rok wcześniej taniały. – W zeszłym roku, m.in. z powodu wzrostów cen rzepaku o ponad 22% oraz zwiększonych kosztów produkcji i logistyki, tłuszcze stały się kategorią ciągnącą w górę średni wzrost cen w sklepach detalicznych. Natomiast jako jedną z przyczyn podwyżek cen napojów można podać wzrost kosztów opakowań niezbędnych do sprzedaży tego typu produktów. Dodatkowo nie bez znaczenia było podniesienie kosztów produkcji i logistyki. Istotna okazała się też sezonowość popytu – wyjaśnia dr Artur Fiks.
Jednocześnie w ubiegłym roku odnotowano spadki cen w kilku kategoriach. Najbardziej potaniały warzywa (2,6%), produkty sypkie (0,9%) i dodatki spożywcze (0,3%). – Powodów spadku cen warzyw i produktów sypkich należy upatrywać przede wszystkim w wysokich plonach, z jakimi mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku oraz w ustabilizowaniu się kosztów produkcji. Warto zauważyć, że w 2024 r. warzywa były wśród najbardziej drożejących kategorii, co pokazuje, że poziom ich cen nie należy do stabilnych. Spadek cen dodatków spożywczych jest konsekwencją obniżenia cen półproduktów wykorzystywanych do ich produkcji, czyli przede wszystkim warzyw i produktów sypkich – podsumowuje dr Artur Fiks.
fot. freepik.com
oprac. /kp/
Rynek pracy / Edukacja








