Początek roku przyniósł oznaki spowolnienia na rynku pracy. W grudniu stopa bezrobocia wzrosła do 5,7%, a liczba nowych ofert zatrudnienia osiągnęła najniższy poziom od ponad dekady. Zjawisko to wpływa na osoby poszukujące pracy, które coraz częściej wskazują na ograniczoną dostępność ogłoszeń i niesatysfakcjonujące warunki finansowe. Z comiesięcznego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” przygotowanego przez Personnel Service wynika, że prawie połowa Polaków narzeka na brak ofert pracy w swojej okolicy, a równie duża grupa zwraca uwagę na zbyt niskie proponowane wynagrodzenia.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że na koniec grudnia 2025 r. w rejestrach urzędów pracy znajdowało się 887,9 tys. osób bezrobotnych, czyli o ponad 100 tys. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie do urzędów zgłoszono 20,8 tys. nowych ofert pracy, co jest najsłabszym wynikiem od co najmniej 2010 r. Jak wskazuje Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, po okresie wzmożonej aktywności związanej z sezonem świąteczno noworocznym rynek naturalnie wyhamowuje. – To nic zaskakującego, że rynek spowalnia i pojawia się mniej ogłoszeń. Testem będzie nadejście wiosny, kiedy ofert pracy przybywa, m.in. w budownictwie, logistyce, handlu i usługach sezonowych. Natomiast to, co widzimy, to całkiem duża chęć do zmiany pracy wśród pracowników, którą powstrzymuje niedopasowanie regionalne. Osoby, które chcą nowej pracy, mieszkają tam, gdzie jej nie ma. A mobilność w naszym kraju nadal pozostaje na niskim poziomie – tłumaczy.
Badanie Personnel Service pokazuje, że poza brakiem ofert i niskimi wynagrodzeniami (po 45% wskazań) znaczącą barierą są także niestabilne warunki zatrudnienia, takie jak krótkie umowy czy brak ciągłości pracy, na które wskazuje 42% respondentów. Część badanych zwraca uwagę na nieprecyzyjne informacje w ogłoszeniach (24%), utrudniony dojazd do miejsca pracy (22%) oraz wysokie wymagania fizyczne lub bardzo szybkie tempo pracy (22%). Dla niektórych przeszkodą jest również konieczność pracy zmianowej lub nocnej (16%).
Postrzeganie trudności na rynku pracy różni się w zależności od płci i miejsca zamieszkania. Kobiety częściej niż mężczyźni wskazują na brak ofert w najbliższej okolicy (48% vs. 42%) oraz na niestabilność zatrudnienia (47% vs. 35%). Wyraźne różnice widać także między mniejszymi i większymi miejscowościami. 54% mieszkańców miast do 20 tys. mieszkańców deklaruje niedostatek lokalnych ofert pracy, podczas gdy w większych miastach problem ten zgłasza 35% badanych.
Najważniejszym impulsem do zmiany zatrudnienia pozostają kwestie finansowe. 55% pracujących wskazuje wyższe wynagrodzenie podstawowe jako główną motywację do poszukiwania nowej pracy. Rzadziej wymieniane są takie czynniki jak lepsze warunki, jak lżejsza praca czy lepsza ergonomia (27%), atmosfera w miejscu zatrudnienia (19%) i większa stabilność umowy (17%). Część pracowników zwraca również uwagę na krótszy czas dojazdu (16%), dodatki za pracę w nocy i w weekendy (15%) oraz bardziej przewidywalny grafik (13%).
Podczas gdy dla 71% respondentów z miast powyżej 500 tys. mieszkańców kluczowym bodźcem jest wyższa pensja podstawowa, na wsi ten argument podziela niespełna połowa ankietowanych (47%). Istotne różnice widać również w podejściu do ergonomii i mniejszego obciążenia fizycznego – lepsze warunki pracy są priorytetem dla co trzeciego mieszkańca średniego miasta (34%), ale tylko dla 18% osób z małych miejscowości. Jednocześnie 22% pracowników w ogóle nie widzi powodów do zmiany zatrudnienia. Niechęć potęguje się wraz z wiekiem – o ile wśród najmłodszych (18–24 lata) brak motywacji do zmiany deklaruje 8% osób, o tyle w grupie 55+ odsetek ten rośnie do 42%.
Krzysztof Inglot podkreśla, że początek roku sprzyja zawodowym podsumowaniom i decyzjom. – To czas podsumowań, rozmów rocznych i pierwszych informacji o podwyżkach, które nie zawsze spełniają oczekiwania zatrudnionych. Jeśli bilans tych rozmów wypada rozczarowująco, rośnie gotowość do ponownego przyjrzenia się rynkowi i realnego rozważenia zmiany pracy. Dla części pracowników to właśnie teraz pojawia się impuls, by poszukać miejsca, które zaoferuje nie tylko lepsze wynagrodzenie, ale także większą stabilność, lepsze warunki pracy czy realne możliwości rozwoju – podsumowuje ekspert.
fot. freepik.com
oprac. /kp/
Rynek pracy / Edukacja







