• +48 533 367 799

Demografia, nie migracja. To dlatego ubywa pracujących Polaków

Wśród firm, które zatrudniają, zatrudniały lub planują zatrudnić osoby z zagranicy, 70% jako główną przyczynę wskazało niedobór polskich pracowników.

Demografia, nie migracja. To dlatego ubywa pracujących Polaków

Według najnowszych analiz nie ma dowodów na to, że rosnące zatrudnienie cudzoziemców prowadzi do wypierania polskich pracowników z rynku pracy. Dane wskazują, że zmiany te są przede wszystkim efektem procesów demograficznych i niedoboru rąk do pracy.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że między grudniem 2022 r. a grudniem 2025 r. liczba cudzoziemców pracujących w Polsce zwiększyła się o 145 tys. osób. Statystyka obejmuje pracowników najemnych i osoby prowadzące działalność gospodarczą, nie uwzględnia natomiast osób wykonujących pracę wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. W tym samym okresie liczba pracujących obywateli Polski zmniejszyła się o 215 tys.

Jak podkreśla Marcin Lewandowski, doradca w Zespole Ekonomii Behawioralnej Polskiego Instytutu Ekonomicznego, spadek liczby pracujących Polaków nie oznacza jednak pogorszenia sytuacji na rynku pracy – dane Eurostatu pokazują, że wskaźnik zatrudnienia wśród osób w wieku 20–64 lata wzrósł z 77,3% do 79,2%. – Jednocześnie szacowana przez Eurostat liczba obywateli Polski w tej grupie wieku zmniejszyła się z 21,5 mln do 20,5 mln. Kurczenie się tej populacji wpłynęło na spadek liczby pracujących Polaków nawet mimo wzrostu wskaźnika zatrudnienia, co wskazuje raczej na demograficzne podłoże tego spadku niż na wypieranie pracowników polskich przez cudzoziemców – tłumaczy ekspert.

Podobne wnioski płyną z analizy danych na poziomie powiatów. Marcin Lewandowski zwraca uwagę, że w latach 2022–2025 wzrostowi liczby zatrudnionych cudzoziemców o jedną osobę towarzyszył przeciętny wzrost liczby pracujących Polaków o 0,25 osoby. – Zależność ta ma charakter korelacyjny i może wynikać m.in. z tego, że powiaty o większym zapotrzebowaniu na pracę przyciągają jednocześnie pracowników polskich i zagranicznych. Ta dodatnia zależność jest spójna z wynikami badania IBS dotyczącego przedsiębiorczości, którego autorzy, wykorzystując metodę pozwalającą na identyfikację zależności przyczynowej, pokazali, że powstawanie ukraińskich spółek nie wypierało polskiej przedsiębiorczości, a wręcz odwrotnie, zwiększało liczbę nowo zakładanych polskich spółek – wskazuje ekspert PIE.

Badania PIE pokazują również, że przedsiębiorcy zatrudniają cudzoziemców głównie z powodu trudności w znalezieniu pracowników na krajowym rynku. Wśród firm, które zatrudniają, zatrudniały lub planują zatrudnić osoby z zagranicy, 70% jako główną przyczynę wskazało niedobór polskich pracowników. Z opracowywanego przez PIE Miesięcznego Indeksu Koniunktury wynika ponadto, że od trzech lat do najczęściej wskazywanych barier działalności przedsiębiorstw należy właśnie brak pracowników, a także wysokie koszty pracy i ceny energii oraz niepewność gospodarcza.

Eksperci przewidują, że problem niedoboru pracowników będzie się pogłębiał. Z prognoz PIE wynika, że do 2035 r. liczba pracujących w Polsce może zmniejszyć się o ok. 2,1 mln osób. Będzie to związane przede wszystkim z przechodzeniem na emeryturę licznych roczników i mniejszym napływem młodszych pracowników na rynek pracy. Największy ubytek zatrudnionych ma dotyczyć przemysłu, gdzie liczba odchodzących z rynku pracy może sięgnąć ok. 805 tys. osób, oraz handlu i naprawy pojazdów, w których prognozowany spadek wynosi ok. 423 tys. pracowników.

– To, w jakim stopniu migracja będzie w stanie łagodzić dalszy spadek krajowej podaży pracy, pozostaje pytaniem otwartym. Dotychczas przyrost liczby pracujących cudzoziemców koncentrował się w sektorach narażonych na ten proces: w latach 2022–2025 największy wzrost odnotowano w przetwórstwie przemysłowym (o 37 tys. osób), budownictwie (o 19 tys.) oraz handlu i naprawie pojazdów (o 16 tys.). Skala migracji do Polski pozostaje jednak niższa niż poziom, który według symulacji ZUS pozwalałby utrzymać stały współczynnik obciążenia demograficznego – podsumowuje Marcin Lewandowski.

fot. magnific.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka