• +48 533 367 799

Bezrobocie nie jest już miernikiem tego, co dzieje się na rynku pracy

- Kryzys humanitarny może spowodować, że rynek pracy będzie pod ciągłą presją zarówno podażową, jak i płacową - mówi ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka.

Bezrobocie nie jest już miernikiem tego, co dzieje się na rynku pracy

Część pracowników z Ukrainy wraca do swojego kraju, aby walczyć, powstają więc braki kadrowe w niektórych sektorach gospodarki. Jednak jeśli część osób uciekających przed wojną zostanie w Polsce na stałe, wpłynie to pozytywnie na demografię i rynek pracy. Zdaniem Konfederacji Lewiatan inwazja Rosji na Ukrainę będzie miała przełożenie na polski rynek.

Jak podało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, szacunkowa stopa bezrobocia w lutym wyniosła 5,5% - tyle samo, co w styczniu. Według wstępnych danych pod koniec lutego w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie 923 tys. bezrobotnych, o 4,3 tys. osób mniej niż w styczniu.

- Kryzys humanitarny może spowodować, że rynek pracy będzie pod ciągłą presją zarówno podażową, jak i płacową - mówi ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jak dodaje, stopa bezrobocia przestaje być jakimkolwiek miernikiem tego, co dzieje się i będzie się dziać na rynku pracy w najbliższych miesiącach. - Z jednej strony wiemy, że część obywateli Ukrainy, którzy pracowali w Polsce, zdecydowała się wrócić do swojej ojczyzny, aby walczyć z wrogiem. Patrząc na strukturę ich zatrudnienia, już w tej chwili odczuwamy braki w takich branżach jak transportowa, budowlana czy związana z administrowaniem nieruchomościami - ocenia Mariusz Zielonka.

Jednocześnie ekspert podkreśla, że liczba osób, które dotarły do Polski, a ostatecznie po zakończeniu konfliktu w Ukrainie zdecydują się u nas zostać, może okazać się zbawienna dla tragicznej sytuacji demograficznej naszego kraju i dla długofalowych niedoborów pracowników.

fot. pexels.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka