• +48 533 367 799

Śnieżna i mroźna zima nie zaprzecza zjawisku globalnego ocieplenia

Zmiana klimatu objawia się nie tylko poprzez wzrost średnich temperatur, ale także przez coraz większą nieprzewidywalność zjawisk pogodowych.

Śnieżna i mroźna zima nie zaprzecza zjawisku globalnego ocieplenia

Tegoroczna zima, charakteryzująca się intensywnymi opadami śniegu i długotrwałymi ujemnymi temperaturami, stała się dla wielu osób pretekstem do kwestionowania zjawiska globalnego ocieplenia. W przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy sugerujących, że mroźna aura zaprzecza kryzysowi klimatycznemu, jednak eksperci od lat wskazują na zasadniczą różnicę między pogodą a klimatem. Podczas gdy pogoda opisuje krótkotrwałe stany atmosfery, klimat definiuje wieloletnie trendy i uśrednione parametry wyliczane zazwyczaj w perspektywie trzech dekad.

Dr hab. Zbigniew Karaczun, profesor SGGW i ekspert Koalicji Klimatycznej, zauważa, że dyskusja o „odwoływaniu” zmian klimatu wraca przy każdych typowych dla naszej szerokości geograficznej opadach śniegu. – Pytanie o to, czy jeżeli spadnie śnieg, czy jest mróz, „odwołujemy” zmianę klimatu i kryzys klimatyczny, pojawia się co roku. Ta dyskusja odżywa zawsze, kiedy warunki meteorologiczne są takie, jakie powinny być. Rzeczywiście mamy teraz najzimniejszą i najprawdziwszą zimę od wielu lat, ale nie odwołuje to kryzysu klimatycznego – podkreśla.

Specjaliści ostrzegają, że nawet humorystyczne treści na ten temat publikowane w Internecie mogą przyczyniać się do szerzenia dezinformacji i bagatelizowania realnych zagrożeń. – Ktoś może nie odczytać satyry i potraktować te nagrania serio. A zmiana klimatu postępuje i jest ogromnym wyzwaniem oraz niebezpieczeństwem dla nas wszystkich – przekonuje prof. Zbigniew Karaczun. Dodaje, że zmiana klimatu objawia się bowiem nie tylko poprzez wzrost średnich temperatur, ale przede wszystkim poprzez coraz większą nieprzewidywalność zjawisk pogodowych.

Obecna obfita pokrywa śnieżna jest zjawiskiem pożądanym z punktu widzenia hydrologii, ponieważ jej brak w ostatnich latach prowadził do pogłębiającej się suszy rolniczej i obniżenia poziomu wód podziemnych. Korzystny scenariusz zakłada powolne i długotrwałe topnienie śniegu, co pozwoliłoby na efektywne nawodnienie gleby i uzupełnienie zasobów wodnych na ten rok. Istnieje jednak ryzyko, że gwałtowny wzrost temperatur doprowadzi do powodzi roztopowych, podobnych do tych z 1979 r. Szybkie przejście od mrozów do silnego ocieplenia może spowodować, że ani systemy ochrony przeciwpowodziowej, ani zamarznięta gleba nie będą w stanie przyjąć ogromnych mas wody. Dodatkowym zagrożeniem są zatory lodowe na rzekach, które mogą skutkować lokalnymi podtopieniami. – Mam nadzieję, że śnieg utrzyma się do połowy marca, będzie wolno topniał i będzie bezpiecznie. Wówczas będziemy mieli dobrą sytuację hydrologiczną w 2026 r. Natomiast nie wykluczam tego, że może przyjść bardzo krótkie ocieplenie i wtedy śnieg zniknie bardzo szybko, powodując lokalnie podtopienia i powodzie błyskawiczne – ocenia ekspert.

Głównym powodem ocieplania klimatu pozostaje wzrost stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze wynikający przede wszystkim ze spalania paliw kopalnych. Dane z raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu z 2023 r. wskazują, że działalność człowieka doprowadziła już do ocieplenia globu o ok. 1,1°C względem epoki przedprzemysłowej. Aby ograniczyć ten wzrost do poziomu 1,5°C, co jest celem porozumienia paryskiego, konieczna jest globalna transformacja energetyczna. Choć kraje takie jak Chiny, Indie czy państwa Ameryki Południowej intensywnie rozwijają odnawialne źródła energii, niektóre regiony świata wciąż wykazują tendencję do powrotu do eksploatacji paliw kopalnych.

– Powinniśmy przechodzić na odnawialne źródła energii, zwiększać efektywność wykorzystania energii, oszczędzać ją, ale także powinniśmy myśleć o tym, żeby w mniejszym stopniu wylesiać Polskę i świat, za to odtwarzać lasy, chronić tereny biologicznie czynne, czyli dziką przyrodę. Kolejną rzeczą, którą każdy z nas, konsumentów, może zrobić, to jest trochę zmniejszyć ilość mięsa w diecie, bo z produkcją mięsa wiąże się największa emisja gazów cieplarnianych – podsumowuje dr hab. Zbigniew Karaczun.

fot. arch. red.
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka