Tłusty czwartek to jedno z najbardziej zakorzenionych w polskiej kulturze świąt ruchomych. Przypada ono w ostatnim tygodniu karnawału – w tym roku jest to 12 lutego. Zgodnie ze staropolskim zwyczajem zjedzenie przynajmniej jednego pączka w tym dniu ma zapewnić pomyślność i szczęście na cały nadchodzący rok. Współcześnie tradycja ta łączy się z rynkową rywalizacją producentów, a analitycy bacznie przyglądają się kosztom, jakie konsumenci muszą ponieść za tę słodką przyjemność.
Z analizy ekspertów sektora Food & Agri Banku BNP Paribas wynika, że sytuacja na rynku surowców w 2026 r. jest relatywnie sprzyjająca dla producentów. Koszt bazowych składników potrzebnych do przygotowania pączka według tradycyjnej receptury spadł w ujęciu hurtowym z ok. 60–65 gr na początku 2025 r. do poziomu o 4 gr niższego w styczniu 2026 r. Największe obniżki cen odnotowano w przypadku masła i mąki, które potaniały odpowiednio o 48% i 15% rok do roku. Mimo że spadek cen surowców nie jest radykalny, stanowi on istotną różnicę względem końcówki 2022 r., gdy te same składniki były droższe o ponad 30%. Obecnie większy udział w strukturze kosztów mają jaja i olej.
Niższe ceny surowców nie przekładają się jednak bezpośrednio na obniżki cen gotowych produktów w sklepach i cukierniach. Jak tłumaczą eksperci, oszczędności na składnikach są niwelowane przez inne wydatki operacyjne, w tym przede wszystkim dynamicznie rosnące koszty pracy. Płaca minimalna wzrosła o 9% w 2025 r. i o kolejne 3% na początku 2026 r. Dodatkowym obciążeniem dla przedsiębiorców są rosnące koszty transportu, marketingu i utrzymania lokali. W efekcie ceny pączków w bieżącym roku utrzymują się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego lub wykazują niewielkie tendencje wzrostowe, co wpisuje się w szerszy trend drożejącego pieczywa.
Rozpiętość cenowa pączków w 2026 r. pozostaje bardzo szeroka. W popularnych sieciach handlowych klasyczny wypiek kosztuje zazwyczaj ok. 5 zł, natomiast w dyskontach ceny wahają się między 2 a 3 zł. Najniższe stawki, spadające nawet poniżej 30–50 gr za sztukę, można spotkać w ofertach wielopaków, które markety wykorzystują jako produkt przyciągający klientów. Na przeciwnym biegunie znajdują się cukiernie rzemieślnicze, gdzie za pączka wykonanego z naturalnych składników według tradycyjnych metod trzeba zapłacić od kilkunastu złotych wzwyż.
Osoby decydujące się na samodzielne przygotowanie wypieków w domu również muszą liczyć się z rynkowymi realiami. – Sięgając po podstawowe składniki na tradycyjne pączki, można zauważyć dynamiczny wzrost cen jaj – w grudniu zeszłego roku cena detaliczna była o 15% wyższa niż rok wcześniej. Wzrosły również ceny oleju rzepakowego do smażenia pączków (w grudniu o 6% rok do roku). Większość pozostałych pozycji z tradycyjnego przepisu potaniała, w tym mąka, mleko, masło czy cukier. Jednak to koszty jaj i oleju stanowią największy udział w zakupach składników na domowe pączki, a całkowity koszt podstawowego przepisu według grudniowych danych wzrósł rok do roku o 2% – wskazuje Weronika Szymańska-Wrzos, starsza analityczka sektora Food & Agri w Banku BNP Paribas.
Współczesny rynek pączków ewoluuje także pod kątem jakości i różnorodności smaków. Konsumenci coraz częściej zwracają uwagę na skład nadzienia, odróżniając szlachetną konfiturę różaną od tańszych zamienników owocowych. Dzięki niższym cenom cukru i produktów mlecznych producenci chętniej oferują bogato zdobione wypieki inspirowane światowymi deserami, takimi jak tiramisu, crème brûlée czy açaí. Do oferty weszły także nowoczesne smaki: pistacja, słony karmel, matcha czy lawenda. Dla osób dbających o dietę przygotowano z kolei wersje mini i produkty typu „less sugar”.
fot. pixabay.com
oprac. /kp/
Rynek pracy / Edukacja








