• +48 533 367 799

46% Polaków byłoby skłonnych skłamać, żeby zdobyć wymarzoną pracę

Choć prima aprilis zachęca do żartów, podczas rekrutacji niewinne przekłamania mogą okazać się kosztowne.

46% Polaków byłoby skłonnych skłamać, żeby zdobyć wymarzoną pracę

1 kwietnia, czyli prima aprilis, kojarzy się powszechnie z niewinnymi żartami i radosnym celebrowaniem kłamstwa. Zjawisko koloryzowania rzeczywistości w procesach rekrutacyjnych nie jest jednak tylko okazjonalnym incydentem, lecz stałym elementem relacji na linii kandydat–pracodawca. Motywacje obu stron są zbliżone i wynikają z chęci uzyskania przewagi rynkowej, a konsekwencje takich działań rzadko kończą się uśmiechem.

46% Polaków deklaruje gotowość do drobnego lub większego kłamstwa, jeśli miałoby to pomóc w zdobyciu bardzo dobrej pracy – wynika z badania Grupy Progres. Najczęściej dotyczy to zawyżania poziomu znajomości języków obcych, rozszerzania zakresu obowiązków wykonywanych na poprzednich stanowiskach czy przypisywania sobie osiągnięć całego zespołu. Zdarza się także wydłużanie okresów zatrudnienia lub powoływanie się na referencje, które w rzeczywistości nie zostały wystawione. Koloryzowanie pojawia się również podczas rozmów kwalifikacyjnych. Kandydaci podkreślają kompetencje, których w praktyce nie posiadają, deklarują umiejętności pracy zespołowej lub kreatywność, choć ich styl pracy jest zupełnie inny, a także zapewniają o dobrej organizacji pracy mimo problemów z terminowością. W niektórych przypadkach ukrywane są także informacje dotyczące zdrowia, które mogą mieć znaczenie dla wykonywania obowiązków zawodowych.

– Wiele osób zaczyna rozumieć, że transparentność w rekrutacji powinna być fundamentem tego procesu. Niestety, wciąż są tacy, którzy próbują ten fundament podkopywać. Granica między autoprezentacją a manipulacją bywa cienka, a jej przekroczenie najczęściej prowadzi do rozczarowań po obu stronach i nikomu się nie opłaca. To wizerunkowy strzał w kolano, szczególnie gdy informacja o takim zachowaniu — niezależnie od tego, czy skłamał pracodawca, czy kandydat — zaczyna się rozprzestrzeniać. Budowanie reputacji trwa latami, a rozmowa pełna nieprawdy może zniszczyć ją w pięć minut – komentuje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

Coraz większą rolę w procesie rekrutacji i koloryzowania CV odgrywają nowe technologie. Jak wskazują eksperci Grupy Progres, kandydaci chętnie korzystają z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji do przygotowywania CV dopasowanych do konkretnych ogłoszeń, tworzenia portfolio czy generowania odpowiedzi na pytania rekrutacyjne. Zdarza się również, że AI służy do poprawiania zdjęć dołączanych do aplikacji czy tworzenia certyfikatów szkoleń. Podczas rozmów online niektórzy korzystają z generowanych na bieżąco podpowiedzi, co pozwala im sprawiać wrażenie lepiej przygotowanych niż w rzeczywistości. – Dostęp do narzędzi, które pozwalają bardzo profesjonalnie zaprezentować się na papierze, nie stanowi dziś problemu. Pojawia się on wtedy, gdy za tą prezentacją nie idą realne kompetencje. Rekruterzy coraz częściej widzą rozbieżność między tym, co znajduje się w CV czy portfolio, a tym, co kandydat jest w stanie pokazać w praktyce. Często widać też, że takie narzędzia są wykorzystywane nieumiejętnie – odpowiedzi są niespójne, zbyt ogólne albo nieadekwatne do zadanych pytań, co szybko ujawnia brak realnego przygotowania – zwraca uwagę Magda Dąbrowska.

Przekłamania pojawiają się także po stronie firm. Z badania Grupy Progres wynika, że 34% kandydatów wskazuje na brak wystarczających informacji w ogłoszeniach o pracę, a 29% zauważa różnice między treścią oferty a rzeczywistym zakresem obowiązków. Część pracodawców pomija trudniejsze aspekty pracy, zawyża możliwości rozwoju lub przedstawia kulturę organizacyjną w bardziej atrakcyjny sposób niż w rzeczywistości. Zdarza się również, że wynagrodzenie i benefity są opisane nieprecyzyjnie, a szczegóły pojawiają się dopiero na dalszym etapie rekrutacji.

Eksperci przestrzegają, że choć wiele takich działań bywa postrzeganych jako nieszkodliwe „podkręcanie” rzeczywistości, mogą one prowadzić do poważnych konsekwencji. Podanie nieprawdziwych informacji przez pracownika może skutkować rozwiązaniem umowy o pracę, włącznie ze zwolnieniem dyscyplinarnym. W przypadku wykorzystania sfałszowanych dokumentów lub świadomego wprowadzania pracodawcy w błąd sprawa może zostać potraktowana jako przestępstwo. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego wykorzystanie podrobionych dokumentów lub działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej może wiązać się z karą od grzywny do nawet ośmiu lat pozbawienia wolności.

Odpowiedzialność dotyczy także pracodawców. Wprowadzanie kandydatów w błąd w zakresie warunków zatrudnienia może prowadzić do roszczeń odszkodowawczych i interwencji instytucji kontrolnych, w tym Państwowej Inspekcji Pracy. W dobie internetu i portali opinii każda nieścisłość szybko staje się publiczna, co może negatywnie wpłynąć na reputację firmy.

– Choć 1 kwietnia sprzyja żartom, w rekrutacji zdecydowanie lepiej sprawdza się szczerość. To ona buduje trwałe relacje, ogranicza rotację i pozwala uniknąć rozczarowań, które – w przeciwieństwie do primaaprilisowych dowcipów – nie kończą się śmiechem. Każde odstępstwo od prawdy prędzej czy później wychodzi na jaw i zwykle prowadzi do bardzo konkretnych konsekwencji – podsumowuje Magda Dąbrowska.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka