• +48 533 367 799

PE przegłosował najbardziej ambitny pakiet dla ochrony przyrody

Rozporządzenie Nature Restoration Law jest odpowiedzią na kryzys klimatyczny i kryzys różnorodności biologicznej, które są dwoma głównymi zagrożeniami dla stabilnej przyszłości Europy.

PE przegłosował najbardziej ambitny pakiet dla ochrony przyrody

Komisja Europejska ponad rok temu przedstawiła projekt rozporządzenia Nature Restoration Law dotyczącego odbudowy zasobów przyrodniczych Unii Europejskiej. Jego celem jest odbudowa europejskich terenów podmokłych, rzek, lasów, użytków zielonych, ekosystemów morskich i gatunków, które je zamieszkują. Projekt zakłada, że do 2030 r. co najmniej 20% lądów i mórz UE, a do 2050 r. – 100% zdegradowanych ekosystemów ma zostać poddanych działaniom naprawczym. To jeden z filarów Europejskiego Zielonego Ładu i element długofalowej strategii, która ma chronić różnorodność biologiczną w UE.

– Rozporządzenie Nature Restoration Law jest odpowiedzią na dwa bliźniacze kryzysy, czyli kryzys klimatyczny i kryzys różnorodności biologicznej, które napędzają się wzajemnie i są dwoma głównymi zagrożeniami dla stabilnej przyszłości naszego kontynentu. To jest kompleksowa, wielkoskalowa próba odbudowy europejskiej przyrody ze szczególnym uwzględnieniem tych ekosystemów, które są istotne dla walki ze zmianami klimatu, ale i dla budowania dobrobytu europejskich społeczeństw – tłumaczy Marta Klimkiewicz z Fundacji ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi.

Rozporządzenie nie nakłada na kraje obowiązku odbudowania ekosystemów do 2030 r., jedynie objęcie ich do tego czasu działaniami z zakresu odbudowy przyrody. Jak wskazuje ekspertka, to realistyczny harmonogram, ponieważ państwa członkowskie UE będą mieć jeszcze dwa lata, żeby opracować i przedstawić KE tzw. krajowe plany renaturyzacji. – Dopiero wtedy każde państwo członkowskie UE będzie mieć szczegółowy plan na to, jak realizować cele tego rozporządzenia. To zostawi nam raptem cztery lata do 2030 r. A trzeba pamiętać, że odbudowa ekosystemów będzie wymagać bardzo dużo czasu. Właśnie dlatego cel ogólny tego rozporządzenia został skonstruowany tak, że mówi o wdrażaniu działań, a nie o osiągnięciu wszystkich efektów do 2030 r. – wyjaśnia Marta Klimkiewicz. – To jest ważne, bo zmiany klimatu nas nie oszczędzają, ale żyjemy w zmieniających się czasach i nałożenie na państwa członkowskie obowiązku osiągnięcia tych wszystkich, ambitnych celów do 2030 czy nawet 2050 r. mogłoby być trochę demotywujące. Natomiast skonstruowanie prawa w ten sposób, że ono nakłada obowiązek podjęcia pewnego wysiłku – realnego i mierzalnego – może odnieść lepszy skutek – dodaje.

– To rozporządzenie ma być gamechangerem, jeżeli chodzi o renaturyzację europejskiej przyrody. Do tej pory każde państwo członkowskie samo osobno skrobało tę rzepkę, działało lokalnie i nie zawsze w sposób skoordynowany. Tutaj mamy szansę, żeby kompleksowo poprawić stan naszych ekosystemów. Rozporządzenie nie bez kozery jest nazywane najbardziej ambitnym aktem prawnym dotyczącym ochrony przyrody od czasów tzw. dyrektywy siedliskowej – wskazuje Marta Klimkiewicz.

Według danych przytaczanych przez Fundację ClientEarth obecnie w UE aż 81% chronionych siedlisk przyrodniczych oraz 63% chronionych gatunków ma nieodpowiedni lub zły stan tej ochrony. W Polsce stan zachowania przyrody też jest alarmujący – tylko dla 20% siedlisk przyrodniczych i ok. 36% gatunków chronionych określono stan zachowania jako dobry. – To może być np. doskonała okazja do tego, żeby przyjrzeć się naszym rzekom i tym, co je przegradza. Na polskich rzekach stoi obecnie kilkanaście tysięcy różnych barier. W myśl Nature Restoration Law będziemy musieli je zinwentaryzować i zastanowić się, które z nich nadal są nam potrzebne, a które są swego rodzaju historycznymi zaszłościami i czy przypadkiem nie byłoby korzystniej – ze względów przyrodniczych, społecznych i ekonomicznych – niektóre z tych obiektów zwyczajnie rozebrać i przywrócić rzekom ich naturalny, swobodny przepływ – wyjaśnia ekspertka. Drugim ważnym obszarem odbudowy przyrody w Polsce powinna być renaturyzacja terenów bagiennych ze szczególnym wskazaniem na torfowiska, bo – według danych Centrum Ochrony Mokradeł prof. Wiktora Kotowskiego – w Polsce torfowiska osuszone pod uprawę roli, hodowlę lasu i na potrzeby eksploatacji torfu emitują około 34 mln t dwutlenku węgla rocznie, co odpowiada 1/10 polskich emisji ze spalania paliw kopalnych.

Rozporządzenie przegłosowano 12 lipca niewielką liczbą głosów – 324 eurodeputowanych głosowało za wprowadzeniem rozporządzenia, a 312, w tym większość polskich posłów i posłanek, za odrzuceniem. Za rozporządzeniem opowiedzieli się polscy eurodeputowani należący do Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (Nowa Lewica), Renew Europe (Polska 2050) i Europejskiej Partii Zielonych. Przeciwko nowemu prawu ramię w ramię głosowali Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (PiS, Suwerenna Polska i Partia Republikańska) oraz Europejska Partia Ludowa (PO, PSL). Wbrew linii Europejskiej Partii Ludowej, do której należy, a za wprowadzeniem rozporządzenia zagłosowała jedynie Janina Ochojska.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka