W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku liczba zgłoszonych umów o dzieło wyraźnie się zmniejszyła. Jednocześnie zmalała liczba podmiotów dokonujących zgłoszeń, wykonawców realizujących umowy o dzieło i cudzoziemców, z którymi je zawierano – w tej ostatniej grupie spadek sięgnął niemal 20%. Eksperci tłumaczą, że część przedsiębiorców, obawiając się kontroli, decyduje się na stosowanie innych, bezpieczniejszych form współpracy.
W okresie od stycznia do końca września 2025 r. do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zgłoszono 930,1 tys. umów o dzieło – to o 8,3% mniej niż rok wcześniej. Zdaniem Renaty Górnej, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej OPZZ, spadek może być konsekwencją coraz dokładniejszej analizy tych umów przez ZUS. Instytucja sprawdza, czy dana umowa rzeczywiście spełnia przesłanki dzieła, takie jak istnienie konkretnego rezultatu, jego unikalność i brak podporządkowania wykonawcy. W przypadku wątpliwości umowa może zostać zakwalifikowana jako zlecenie lub nawet stosunek pracy, co oznacza dodatkowe obciążenia finansowe dla pracodawców. Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan, dodaje, że ZUS od lat podejmuje działania zmierzające do przekwalifikowywania umów o dzieło. – ZUS wykazywał, iż w wielu przypadkach były one zawierane w celu ominięcia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, a ich treść i faktyczny sposób wykonywania zobowiązania nie odpowiadał charakterowi umowy o dzieło. W ten sposób doczekaliśmy się bogatego dorobku naszych sądów, które wskazują na okoliczności charakterystyczne dla wykonywania umowy o dzieło – wskazuje.
Zdaniem Renaty Górnej skala nadużyć nie okazała się tak duża, jak przewidywano przed wprowadzeniem rejestru umów o dzieło, jednak ta forma współpracy wciąż jest obecna na rynku. Wynika to przede wszystkim z niższych kosztów po stronie zamawiającego i dużej elastyczności dla wykonawców. Najczęściej umowy o dzieło są stosowane w branżach kreatywnych, takich jak grafika, muzyka czy copywriting, w budownictwie, w sektorze IT i w edukacji. Jednocześnie ekspertka zwraca uwagę, że z roku na rok umowa o dzieło staje się coraz bardziej niszowym rozwiązaniem.
Najwięcej umów o dzieło zgłoszono w województwie mazowieckim, gdzie ich liczba przekroczyła 418 tys., choć i tam była niższa niż rok wcześniej (443,1 tys.). Kolejne miejsca zajęły województwa dolnośląskie (126,4 tys.), małopolskie (83,1 tys.) i śląskie (76,3 tys.). W przypadku tego ostatniego spadek był największy i wyniósł 41 tys. Z kolei najmniej zgłoszeń pochodziło z województw warmińsko-mazurskiego (7,1 tys.) i opolskiego (8,1 tys.). Według Roberta Lisickiego rozmieszczenie regionalne wynika w dużej mierze ze struktury gospodarczej i koncentracji branż, w których umowy o dzieło są stosowane najczęściej.
Od początku roku do końca września zgłoszeń umów o dzieło dokonało niespełna 59 tys. podmiotów, co oznacza spadek o ponad 2% w ujęciu rocznym. O 2,4%, do 262,2 tys., zmniejszyła się także liczba wykonawców realizujących takie umowy. – Spadek liczby podmiotów korzystających z tej formy zatrudnienia może pokazywać różne zjawiska na rynku pracy. Mam na myśli m.in. częstsze preferencje pracowników stabilniejszych form zatrudnienia, tj. większe znaczenie etatów czy nawet umów zlecenia. Mogą też być rosnące obawy przed kontrolami przeprowadzanymi przez ZUS. Uważam, że takie działania są bardzo istotne. One wpływają na uszczelnianie systemu, a tym samym pokazują, że jest mniej miejsca na nieewidencjonowaną pracę – wyjaśnia Renata Górna.
W analizowanym okresie do ZUS zgłoszono 41,8 tys. umów o dzieło zawartych z cudzoziemcami, co oznacza spadek o 19,6% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Robert Lisicki zaznacza, że przyczyny tego trendu są zbieżne z ogólną sytuacją na rynku pracy, a same umowy o dzieło stanowią jedynie margines wśród ponad miliona cudzoziemców pracujących w Polsce. Renata Górna zwraca natomiast uwagę, że choć umowa o dzieło bywa atrakcyjna ze względu na prostotę i brak składek, wiąże się także z brakiem ubezpieczenia i ochrony socjalnej. – A więc – gwarancji ciągłości zatrudnienia, płatności za czas pracy czy ochrony przed wypowiedzeniem. Jeśli dojdzie do konfliktu z zamawiającym, to cudzoziemiec może mieć ograniczone opcje dochodzenia roszczeń, zwłaszcza bez znajomości języka i prawa – podsumowuje ekspertka.
fot. freepik.com
oprac. /kp/
Rynek pracy / Edukacja






