• +48 533 367 799

Konsekwencje skrócenia czasu pracy będą negatywne dla gospodarki?

– Produkcja krajowa zmniejszy się, a wraz z nią zmniejszą się dochody ludności – ocenia Jeremi Mordasewicz.

Konsekwencje skrócenia czasu pracy będą negatywne dla gospodarki?

Coraz więcej mówi się o skróceniu czasu pracy. Popularne są także badania w tym temacie. W minionym roku społeczność non-profit 4 Day Week Global wprowadziła w 33 firmach w sześciu różnych państwach na pół roku zmniejszenie czasu pracy. Wyniki były w przeważającej mierze pozytywne – przedsiębiorstwa zaobserwowały wzrost przychodów, poprawę zdrowia i zadowolenia pracowników oraz korzystny wpływ na środowisko. Oprócz tego czterodniowy tydzień pracy był testowany w kilku krajach, a niektóre firmy wprowadziły go na stałe.

Temat ten jest omawiany także w Polsce. Lewica przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi zapowiedziała, że wprowadzi 35-godzinny tydzień pracy. Czas pracy miałby być początkowo skrócony o dwie godziny w tygodniu, a następnie o pięć. Jak wynika z najnowszego sondażu agencji SW Research dla „Wprost", rozwiązanie takie popiera ponad 60% Polaków. Aktualnie pracują oni prawie najwięcej w Unii Europejskiej – przeciętny tydzień pracy osób w wieku 20-64 lat w Polsce według Eurostatu wynosi 40,4 godzin, średnia unijna to z kolei 37,5 godzin.

Zdania ekspertów są jednak podzielone. – Przy niskim jak obecnie bezrobociu, powszechnie odczuwanym braku pracowników i systematycznie malejącej liczbie osób w wieku produkcyjnym skrócenie czasu pracy, np. do czterech dni w tygodniu nie zostanie zrównoważone przez wzrost zatrudnienia. Produkcja krajowa zmniejszy się, a wraz z nią zmniejszą się dochody ludności – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Ekspert wskazuje, że jeżeli w jakimś przedsiębiorstwie możliwe jest skrócenie czasu pracy bez zmniejszenia produkcji, to można to zrobić, ale w przypadku ustawowego skrócenia czasu pracy i w konsekwencji obniżenia dochodów pracowników osoby szczególnie pracowite i ambitne będą bardziej skłonne do emigracji do państw, które nie utrudniają mieszkańcom drogi do dobrobytu. – Nie możemy również liczyć na szybki wzrost produktywności, który zrównoważyłby skrócenie czasu pracy, ponieważ zależy on przede wszystkim od udziału inwestycji w PKB, a ten utrzymuje się na poziomie poniżej 20%, wobec potrzeb przekraczających 25%. Niska jak na Europę wydajność pracy w naszym kraju wynika przede wszystkim ze skromnych zasobów kapitału i w konsekwencji z braku zaawansowanych technologii i nowoczesnego sprzętu – podkreśla Jeremi Mordasewicz.

Doradca zarządu Lewiatana tłumaczy, że Niemcy czy Skandynawowie mogą pozwolić sobie na krótszą pracę, ponieważ ich przedsiębiorstwa dysponują kilkukrotnie większym kapitałem na jednego pracownika niż polskie firmy. – Niestety poziom inwestycji w naszym kraju jest niski. Jeżeli skrócimy czas pracy, to budynki i maszyny będą wykorzystane w mniejszym stopniu, więc inwestycje w Polsce będą mniej opłacalne. Do tego inwestorzy uznają, że skoro chcemy mniej pracować, to widocznie słabnie motywacja do pracy i będą wybierać inne kraje. A mniej inwestycji to wolniejsza modernizacja gospodarki, wolniejszy wzrost produktywności i wynagrodzeń oraz wolniejszy wzrost nakładów na usługi publiczne – ocenia Jeremi Mordasewicz.

Ekspert tłumaczy również, że uwzględniając wolne soboty i niedziele, święta, urlop i zwolnienia chorobowe, Polacy w ciągu roku pracują średnio przez 215 dni, a odpoczywamy przez 150, a więc pracują tyle tyle, ile pracowali mieszkańcy Europy Zachodniej będąc na naszym obecnym poziomie rozwoju gospodarczego. Dodatkowo w przypadku większości stanowisk pracy, aby zwiększyć produkcję, niezbędne są kosztowne inwestycje umożliwiające automatyzację i cyfryzację procesów produkcji i sprzedaży. Rośnie też popyt na usługi zdrowotne – tymczasem w Polsce jest za mało lekarzy i pielęgniarek, a do tego wielu pracowników opieki zdrowotnej zbliża się do wieku emerytalnego. – Jeżeli jednak będziemy mniej pracować i zarabiać, w rezultacie zmniejszą się wpływy ze składek na NFZ i możliwości finansowania opieki zdrowotnej, a jednocześnie wzrosną koszty pracy personelu medycznego w godzinach nadliczbowych. Rezultatem byłaby zapaść opieki zdrowotnej. I jeszcze na koniec jedno zdanie o wpływie skrócenia czasu pracy na inflację. Skrócenie czasu pracy bez adekwatnego zmniejszenia wynagrodzeń byłoby silnym impulsem inflacyjnym, ponieważ część wynagrodzeń nie miałaby pokrycia w produkcji i usługach, a to jest właśnie źródłem inflacji. Nie ograniczajmy ustawowo czasu pracy, pozostawmy to do wspólnej decyzji pracodawców i pracowników – podsumowuje Jeremi Mordasewicz.

Czytaj także: Skutki skrócenia czasu pracy pozytywne dla pracowników i firm

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka