• +48 533 367 799

46% pracowników zwalnia tempo w poniedziałki

Bare minimum Monday, trend zapoczątkowany w mediach społecznościowych, zyskuje popularność jako sposób na walkę ze stresem i wypaleniem zawodowym.

46% pracowników zwalnia tempo w poniedziałki

Coraz wyraźniejszym zjawiskiem w polskich biurach staje się trend określany mianem bare minimum Monday, który polega na świadomym ograniczaniu tempa pracy w pierwszy dzień tygodnia. Zjawisko to, zapoczątkowane w 2022 r. przez amerykańską twórczynię internetową Marisę Jo Mayes, zyskało ogromną popularność na TikToku jako odpowiedź na narastającą presję wyników i powszechne wypalenie zawodowe. Samo wyrażenie "bare minimum" oznacza "konieczne minimum" i odnosi się do wykonywania wyłącznie tych działań, które są absolutnie niezbędne. W kontekście pracy chodzi o świadome ograniczenie liczby zadań i tempa w poniedziałek, tak aby uniknąć stresującego wejścia w nowy tydzień i zadbać o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Nie jest to równoznaczne z brakiem zaangażowania, lecz z próbą lepszego zarządzania energią i priorytetami.

Skala tego zjawiska w Polsce jest znacząca, co potwierdzają dane z badania "Bare minimum Monday – co to jest za trend?" przeprowadzonego przez serwis LiveCareer.pl. 46% ankietowanych przyznaje, że przynajmniej od czasu do czasu decyduje się na wdrożenie zasady "niezbędnego minimum" w poniedziałki. W tej grupie 12% pracowników robi to regularnie, 20% deklaruje taką praktykę czasami, a 14% zdarza się to rzadko. Pozostałe 54% respondentów deklaruje, że nigdy nie obniża tempa pracy na początku tygodnia. Mimo rosnącej popularności tej metody opinie na jej temat pozostają podzielone. Dla 43% badanych ograniczanie obowiązków w poniedziałek jest oznaką braku zaangażowania, podczas gdy blisko 37% uważa, że raczej nie, a co piąty ankietowany stanowczo odrzuca tezę o unikaniu pracy.

Zwolennicy bare minimum Monday argumentują, że nie jest to przejaw lenistwa, lecz forma świadomego zarządzania własnymi zasobami. Analiza korzyści płynących z tej praktyki zdaje się potwierdzać tę tezę. 48% osób stosujących tę metodę wskazuje na spadek poziomu stresu i zmęczenia. Ponadto pracownicy zauważają, że mniejszy pośpiech skutkuje mniejszą liczbą błędów (36%) oraz lepszą organizacją i planowaniem zadań (36%). 34% ankietowanych twierdzi, że spokojniejszy poniedziałek przekłada się na ich większą efektywność w pozostałe dni tygodnia, a co piąty badany odczuwa dzięki temu wyższą satysfakcję z wykonywanej pracy. Tylko marginalny odsetek respondentów wskazuje na negatywne skutki, takie jak lęk przed oceną współpracowników (5%) czy narastające zaległości (3%).

Małgorzata Sury, ekspertka ds. kariery w LiveCareer.pl, zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma nie samo ograniczenie liczby zadań, lecz umiejętne planowanie i zarządzanie energią. –Pracownicy, którzy świadomie ograniczają liczbę zadań w poniedziałki, odczuwają wyraźny spadek stresu i zmęczenia, a jednocześnie pracują skuteczniej i precyzyjniej w kolejnych dniach. To potwierdza, że dobrze zaplanowany początek tygodnia nie zaburza efektywności, a wręcz ją zwiększa. Rzadkie pojawianie się uczucia lęku czy zaległości w pracy wskazuje, że przy odpowiednim planowaniu ryzyko negatywnych konsekwencji jest minimalne – podkreśla. – Niestety, nie w każdej branży da się to zastosować. Bare minimum Monday można łatwo wdrożyć głównie w pracy korporacyjnej (często zdalnej), biurowej czy artystycznej, np. świadomie przekładając spotkania z klientami na inne dni tygodnia czy ograniczając pisanie maili do tych najważniejszych. W zawodach wymagających pracy zmianowej, w produkcji, opiece zdrowotnej, usługach czy w służbach mundurowych wdrożenie tej metody może być znacznie trudniejsze – podsumowuje ekspertka.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka